czwartek, 1 lutego 2018

Me Too ?On nie winien ona winna bo pozwalać nie powinna

Chyba każda kobieta ma jakieś doświadczenie w kwestii molestowania, dwuznacznej męskiej gentelmenerii, szantażu i niemoralnych propozycji lub po prostu podrywu. O ile mnie pamięć nie myli, to faceci gdy prawili kobiecie komplementy i szeptali niedwuznaczne propozycje, czyniąc przy tym kontakt osobisto-zaczepny, to czuli się dżentelmenami, adonisami. Niektórym kobietom schlebiała tego typu "szarmanckość". Lubiły gdy facet tak podrywa, łapie za kolano, klepie po pupie lub w oparciu o ścianę całuje... albo leniwie podnosi jej rękę aż do swych wąsów, wyprostowany jakby kija połknął, zatrzymywał usta na powierzchni dłoni. Słyszałam nie raz jak dziewczyny przy kawie wymieniały doświadczenia i opowiadały nie jedną taką przygodę biurową, co to ni to flirt, ni początkujący romans. 
Niezapomniany obrazek mam przed oczami. Facet z lubością ogląda wisiorek na szyi pięknej dziewczyny. Wisiorek wziął w palce muskając jej piersi westchnął: ach jak chciałbym być tym wisiorkiem i ponownie musnął dłonią, niby przypadkiem. Kobieta nie wytrzymała i chlasnęła go w twarz. Ksiutą przecież być nie chciała. Straciła pracę, bo on był na "fotelu". Co innego szantaż, coś za coś, za pójście do łóżka. no właśnie co ?

Co do mnie, to bardziej dotknęły mnie dyskryminujące odmowy na podanie o pracę.
"nie mogę Cię przyjąć do pracy, bo zaraz wszyscy powiedzą, że jesteśmy kochankami". "Gdy wyjdzie pani z tego gabinetu z moim podpisem posądzą nas o romans" "Młoda mężatka? zaraz mi zablokuje etat urlopami macierzyńskimi, i jeszcze powiedzą, że dziecko jest moje"- stwierdził starszy od mojego ojca dyrektor. Wyszłam i płakałam całą powrotną drogę. A następnego dnia był telefon, że bierze ryzyko na siebie i mam przyjść do pracy.

No i jakoś udało mi się różne rzeczy osiągnąć, o dziwo bez "molestowań" i niemoralnych propozycji. Czy to znaczy, że aż tak szkaradna byłam...? ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz