Kiedyś w dzieciństwie, gdy męczyłam się nauką gry na akoredeonie 32 basowym, Mama podsunęła mi z gazety nutki wielkiego przeboju, piosenki tragicznie zmarłej (....imienia nie pamiętam) Jakubczak.
Piosenka utkwiła mi w pamięci, choć gra na akordeonie całkowicie wywietrzała z głowy.
Teraz po latach jakże często o niej myślę. O piosence. Teraz trafia do mnie jej treść. Słowa jakby były czytane z moich myśli, dręczących mnie w bezsenne noce.
Ludmiła Jakubczak. Mój tata ją uwielbiał. Słuchałam jej ciągle mając kilka lat. Biedna, zginęła tak młodo...
OdpowiedzUsuńMój Tata także lubił bardzo jej piosenki. Pamiętam, że to był straszny wypadek samochodowy, a przecież wówczas było tam mało ruchu na szosach. Później chyba Kalina wypełniła tę pustkę. A piosenkę i piosenkarkę mam w oczach i uszach do dziś.
OdpowiedzUsuń